wtorek, 4 sierpnia 2009

od pytań do sęku :)

- A kochasz mnie? - takie sobie pytanie zadane podczas rozmowy telefonicznej. Tylko, że niestety nieobojętne, bo odpowiedzią powinno być żarliwe wyznanie miłości.
- Ok - tak brzmiała jego odpowiedź.

I gdzie w tym wszystkim sęk? Ten, który jest w drewnie i robi się go w tartaku - przynajmniej tak Luby kiedyś powiedział.
hmmm sensu to ja tu żadnego nie widzę :))))

10 komentarzy:

  1. Sęk w tym, że przez telefon nie rozmawia się tak dobrze jak w cztery oczy. Do tego jest ryzyko, że ktoś przypadkowy (a może nieprzypadkowy) usłyszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadzam się z moją poprzedniczką ze zdaniem: " do tego jest ryzyko, że ktoś przypadkowy (a może nieprzypadkowy) usłyszy" :) Poprostu jak się kogoś kocha to nie ważne w jakiej formie będzie ono wypowiadane. Czy przez tel czy na żywo. Fakt, że w realu bywa bardziej szczere no ale przecież przez tel, komp czy inne formy równie najgoręcej można wyrazić to co w serduszku się czuje.
    Nie jestem tutaj od oceniania ale czy Ty właściwie Go kochasz? Może warto się zastanowić w tym kierunku a nie trwać w bezsensownym przekonaniu, że coś czuję do drugiej osoby.
    A tak właściwie to dobrze będzie kochana :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Sęk w tym, że on kocha ją, a ona jego, tylko cały ten zaganiany świat jakoś tak ich wciąga i wciąga...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie okropnie wyprowadzają z równowagi takie odpowiedzi w wydaniu Anielskiego ... ale przynajmniej okazuje się, że więcej takich chłopów chodzi po świecie, nie tylko mój ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Panowie po prostu bardziej chronią swoje uczucia. Wiem jak to jest rozmawiać przez telefon z mężczyzną o uczuciach, bo sporo z moim R. przegadaliśmy w ten sposób. Jak tylko miał podejrzenie, że ktoś może usłyszeć zaczynał gadać półsłówkami;]

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie w sumie ta cała sytuacja rozbawiła. zastanawiam się nawet czy on usłyszał co ja do niego mówię.
    ale już dawno zauważy.łam, że dla niego to oczywiste co czuje i raczej gorących wyznań to nie robi, a szkoda :(
    by nie przedstawiać go tak źle to zaznaczę, że słowa :kocham" zdarza mu się użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajnie, że Ci się układa:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to z facetami bywa, żadko uważają na to co do nich mówimy hihi;-)))
    Persefora

    OdpowiedzUsuń
  9. to ja się nawet nie przyznam kiedy słyszałam od swojego, że mnie kocha...te chłopy to jakieś inne są...Migdałowa

    OdpowiedzUsuń
  10. No i przypomialaś mi skecz kabaretowy:
    - Marian...??? A ty mnie kochasz, czy nie kochasz...???
    - Nooo...
    Sęki są i czasem sa piękne :)))

    OdpowiedzUsuń