wtorek, 20 października 2009

i tyle

i mnie wywalili...
nie wiem dokładnie dlaczego...
Pani podała uzasadnienie, że według niej za wiele czasu mi zajmie dogadanie się z jej dzieckiem. Nie będę tego przecież podważać, to ona jest mamą. Ja długo analizowałam ten jeden dzień szukając uzasadnienia.
Przecież nic mi nie mówiła, umówiła się ze mną kiedy mam przyjść następnym razem. Tylko wczoraj telefon.
ehhhhhh

sobota, 17 października 2009

w poszukiwaniu odpowiedzi

Nie chciałam leczyć i nie leczyłam. Kolana. Bolało już trochę czasu, parę razy upadłam, kiedyś naderwałam ścięgna na rowerkach na fitness. Jest nadzieja, że leki i fizykoterapia pomogą.
Teraz gapię się przed siebie i zastanawiam, ile to człowiek musi zarabiać by na wszystko starczyło. Nie mam siły brać już od rodziców.

Pracuje trzy dni w tygodniu, a dwa mam na uczelnię. Rozwiązanie jak dla mnie super. Byle skończyć ten semestr, bo ostatni. Tylko, że oczywiście kokosów z mojej pracy nie ma. Mam jednak nadzieję, że kolano da radę wytrzymać.

I wiecie, jesień jest ze swoimi pięknymi kolorami :)

I Szczecin zalało i odkryłam, że jednak mam jakieś pozytywne uczucia do tego miasta... ale o tym później.
Miłego weekendu

wtorek, 13 października 2009

cała prawda o moim położeniu (remont i studia)

Prawda o remoncie wygląda tak:
Jest to dom dwurodzinny - my mamy zająć pierwsze piętro. Na dole babcia Lubego - czy któs jeszcze pamięta, że ja ją lubię przez przymknięte powieki. Plusem jewst, że wejścia śa osoobne, więc jest szansa na życie w spokoju.
Wymieniliśmy okna po jednej części, podłączyliśmy nowe grzejniki, wodę również - wszystkie rury itp. od nowa. Z prądem również musieliśmy od nowa, tzn. łącznie z kuciem ścian na nowe kable. Problem z podłączeniem gazu trwał od maja do września. Do tego jeszcze oczywiście gładzenie ścian, klejenie dziur... Będziemy użytkować dwa pokoje (łącznie jest ich cztery), kuchnię i łazienkę - z czego ostatnia będzie trochę prowizorką. Zostało nam szorowanie, tapetowanie i malowanie.
Bo niespodzianka!!! Piec wczoraj zaczął działać - odpukiwać w niemalowane!!!
Najlepsze pozostawiam na koniec. Za rok, w okolicach lata, będzie wymieniany dach. Według nie wiem kogo, plan powstał z zamiarem wyburzenia jednej zewnętrznej ściany u nas! Bo jest skos od piętra do dachu i najlepiej go zlikwidować. Dlatego za rok nie będę miała przez pewien czas ściany w kuchni, łazience i jednym pokoju, którego remont przewidujemy dopiero za rok.

Dlatego powiedzcie mi jak ja mam być spokojna? Cieszę się, że ten remont się kończy, a jednoczęsnie wiem, że za rok będzie masakra!!!
Ale cóż: wdech, wydech.... itp.

A ja się dowiedziałam, że mój drugi kierunek, z którego zwiałam na dziekankę by wyjechać na Węgry nie da mi spokoju. Mama zajęcia we wtorki od 12!!! Tam będą ludzie dużo młodzsi ode mnie :(
Tydzień temu nie byłam, bo nie pomyślałam by plan sprawdzić. A dziś myślałam, że jak na 12 to zdążę od rodziców dojechać. Zaspałam :) pociąg za godzinę i wiem, że może zdążę na drugie zajęcia.

P.s. Do pewnej Diablicy: wytrychów brak, ale spinek wsuwek pod dostatkiem, może się uda :))))

niedziela, 11 października 2009

na kacu

Nerwy nie dają mi spać. Brzuch mnie nienawidzi. Ja sama klnę gdy patrzę w lustro - wyglądam na więcej niż mam.
Miało być pięknie, ojciec Lubego podłączył inny piec, mój dziś zmieniał podłączenie - no i...
Niby nowy piec działał tydzień temu, dlaczego dziś już nie??? Jak można mieszkać bez ogrzewania?

Po co ja się pchałam w ten remont?
Ślub za mniej niż pół roku, ehhh

Czasem to ja bym się najchętniej upiła - co i zrobiłam.
Nie cierpię whisky!!!!!! Kac straszny, a jak się samemu pije to głupie myśli przychodzą do głowy!

środa, 7 października 2009

zgubiony klucz

Ja siebie pozbieram. Te wszystkie szkiełka, kamyczki... te sprawy ważne i te trochę mniej. Ja siebie pozbieram. Zrobię to dla siebie, dla nas, dla Ciebie... Nie, tym razem zrobię to dla siebie.
nie umiem... nie rozumiem... nie potrafię Cię zrozumieć. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo ranisz. Dla Ciebie wszystko takie normalne, a ja przewrażliwiona. Dla Ciebie to codzienność, a dla mnie nowy dzień.
Zgubiłam klucz do Twojej ścieżki. Proszę poczekaj na mnie...

poniedziałek, 5 października 2009

praktycznie i histerycznie

piec zdobyty, używany ale działa i nic nas to nie kosztowało. Problemem jest teraz zmiana podejścia rur do niego, okazuje się, że to poprzednie było źle zrobione. Tym jednak zajmie się tata.
Znalazłam pracę, ale od kwietnia lub maja. Szukam tymczasowej, w telemarketingu lub w bawialniach dla dzieci - pomoże mi w tym status studenta.

//////////////////////////////////////////////////////////////

Skąd we mnie te głosy, ską żale, które nie są wypowiedziane, ale da się je odczuć?
Czy my umiemy być jeszcze razem. Dlaczego więź, która nas łączyła, staje się coraz cieńsza.
Skąd we mnie niepokój, który szepcze mi, że mnie nie kochasz?
Dlaczego mam z tym problem?
A Ty pomagasz mym demonom, traktując mnie z obojętnością. Nie mówisz mi słów, których tak bardzo potrzebuję. Zapomniałam już ciepło Twych ramion.
Zgubiłam się......................