sobota, 17 października 2009

w poszukiwaniu odpowiedzi

Nie chciałam leczyć i nie leczyłam. Kolana. Bolało już trochę czasu, parę razy upadłam, kiedyś naderwałam ścięgna na rowerkach na fitness. Jest nadzieja, że leki i fizykoterapia pomogą.
Teraz gapię się przed siebie i zastanawiam, ile to człowiek musi zarabiać by na wszystko starczyło. Nie mam siły brać już od rodziców.

Pracuje trzy dni w tygodniu, a dwa mam na uczelnię. Rozwiązanie jak dla mnie super. Byle skończyć ten semestr, bo ostatni. Tylko, że oczywiście kokosów z mojej pracy nie ma. Mam jednak nadzieję, że kolano da radę wytrzymać.

I wiecie, jesień jest ze swoimi pięknymi kolorami :)

I Szczecin zalało i odkryłam, że jednak mam jakieś pozytywne uczucia do tego miasta... ale o tym później.
Miłego weekendu

4 komentarze:

  1. Noo, miłego weekendu ;) ps. racja, bo żeby chorować to teraz trzeba mieć dużo czasu i kasiory, buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesień? U mnie zimą powiało mocniej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że masz pracę, kończysz drugie studia, a reszta sama przyjdzie wkrótce:-)))
    Choć o zdrowie dbania odkładać nie można!!!!
    Persefora

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że nie warto bagatelizować bolące kolano. Bo przecież nigdy nic nie wiadomo co z tego wyniknąć może. Co do remontów i przyszłorocznych planów (czytałam poprzednią notkę) to szczerze współczuję. Nie da się normalnie funkcjonować ze świadomością, że gdy już prawie wszystko ukończone za rok będzie rozburzone. Ech ... trzymaj się jakoś ...

    OdpowiedzUsuń