Za pięć miesięcy mój ślub. O czym teraz rozmawiam z Lubym? Nie rozmawiam, bo rozmową nie da się tego nazwać. Ciągłe kłótnie, żale, pretensje w głosie. Nie pamiętam już kiedy się zaczęł, albo też kiedy zaczęły mi aż tak przeszkadzać.
Czasem widzę, że się stara. Przytula, robi herbatę, całuje moje włosy - w takich chwilach głupieje, nie wiem co się dzieje, więc na wszelki wypadek obrastam w kolce.
Gdy ja nie mam sił na nic innego jak na płacz, on staje się zajęty, zaspany....
Dziś z przerażeniem zauważyłam, że przestałam o siebie dbać.
Jutro jadę do rodziców, wiem, że tam nie będzie lepiej z moją psychiką przy ich kłótniach, ale chociaż otoczenie zmienię - na dwa dni.