Bo co do licha robię u rodziców? dlaczego muszę być na ich utrzymaniu?
Niech ten remont się skończy, niech ja w końcu zamieszkam w jednym miejscu, a nie teraz moje ubranie są w różnych częściach mojego województwa.
i jeszcze coś - niech mnie w końcu ktoś zatrudni :)
hmm co do ślubu, to fajnie. data jest, ale nic poza tym. No nie, są jeszcze plany:
plan a:
w sali zrobić przyjęcie i wszystko samemu przygotowywać.
- a co to za problem, kucharki się wynjmie oboje rodzice pomogą, szybko się zrobi - to słowa rodziców Lubego.
plan b- w zajeździe, gdzie mamy zapłacić od osoby, o nic się nie martwić, bo oni mogą kapelę i kamerzystę ze zniżką załatwić.
- i tak najlepiej według moich rodziców.
plan c - tylko kościół, a potem podróż za pieniądze, które byśmy wydali na przyjęcie, zwane weselem.
- tak wedłu wujka Lubego
a ja? a ja mam wszystko w nosie. Do daty 9 miesięcy, a nic nie jest przygotowane. Powodzenia dla rodziców i Lubego :)
bo ja? ja postanowiłam się nie przejmować i zrobić to co mi serce podpowiada :) mianowicie, chcę iść do ślubu w krótkiej sukience, która na dodatek nie jest ślubna :)
jak się rodzice nie dogadają - niech myślą, że mają prawo się wtrącać, to zrobimy tak jak radzi wujek i pojedziemy na Węgry :)))


