i kto się najbardziej tym przejął? mama Lubego. mój tata twierdzi, że symuluje, a mama... ehhh
czasem czuję się tu przez nich bardziej samotna niż za granicą bez nich.
jak ból nie przejdzie dostanę zastrzyk, albo lekarz. cóż, sama mam nadzieję, że to nerwy. bo to dla mnie najprawdopodobne.
dziś jestem u Lubego, jutro jadę do rodziców. jak mam to wyrazić, że nie mam najmniejszych chęci? znów się nasłucham jaka to ja jestem "puszczalska" bo z Lubym chce mieszkać i u niego przesiaduje. bo on sobie o mnie przypomniał gdy nauczyłam się sama sobie radzić, za późno, czas dla taty minął, niech da mi święty spokój. dlaczego nie umieją niektórzy zrozumieć jak bardzo niszczą innych...
już nawet płakać sił nie mam.
Kochanie przytulam.... jakby co to wiesz gdzie mnie znajdziesz:***
OdpowiedzUsuńprzytulam mocno kcohana bedzie dobrze moi rodzice zwlaszcza tata nie akceptwoali Ł. gdy zaszlam w ciaze ni emieli nic dopowiedzienia moze i u was sie ulozy pozdrawiam Ula
OdpowiedzUsuńKiedy przychodzą chwile zwatpienia i słabości, a nasi bliscy dodatkowo nas ranią, cięzko jest podniesć się tym bardziej ... Ale trzeba się podnieśc i iść dalej ... ku lepszemu:-).
OdpowiedzUsuńPersefora
Kochana, dobrze już wiesz, że potrafisz być silna! jest tyle osób które Cię wspierają, choćby tutaj. Może zamiast faszerować się środkami przeciwbólowymispróbuj czegoś delikatnwgo na uspokojenie? pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńZielona
wiem, że mam Was i to dla mnie na prawdę duże wsparcie. dziękuję
OdpowiedzUsuń