czasem tak ciężko jest mi być przy Tobie. Czuję się Tobie obojętna. Taki jesteś jak nieznajomy, gdzieś na ulicy spotkany. Gdzieś tam my byliśmy, tacy szczęśliwi. Pamiętasz te godziny rozmów, gdy nie mogliśmy stać obok siebie nie przytuleni. Taka siła mocna nas do siebie ciągła.
To wszystko sprawiało, że los nam skrzydła do ramion przeplatał. Twe pocałunki, Twe dłonie na mej twarzy - tego nie umiem zapomnieć.
Czy nas już nie ma? Czy nas już nie będzie? Jesteśmy przecież wciąż razem, tylko czy to tylko pozory?
Obwiniam Ciebie za tą obojętność, a może nie ma jej? Może to tylko mój strach, że mnie opuścisz. Boję się tego, że wszystko zniknie. Tak wiem, wyjechałam na długo, wiele musiałeś sam przejść.
A ja nie umiem, żałować, że przez ten czas byłam szczęśliwa.
Nie mam odwagi by tak wiele Ci wyznać. Chowam twarz przed Tobą, chowam samą siebie...
///////////////////////////////////////////////////// musiałam skasować dzisiejszy post, ale publikuje go ponownie