czwartek, 3 września 2009

pioruny

Złość i bezsilność we mnie buszuje. Sama nie wiem czy zwinąć się w kłębek i płakać czy też walić pięściami w ścianę. Wiem jedno, że żadne z wyżej wymienionych mi nie pomogą.
Nadal nie mam pracy co doprowadza mnie do czarnych humorów. Czuję się z tym źle, spada mój szacunek do samej siebie.
Za siedem miesięcy ma być mój ślub. Nic nie jest przygotowane. Próbowałam się tym zająć, ale nie mam siły przebicia. Moje argumenty nie trafiają, a zazwyczaj gaszą mnie inni zdaniem: "a pracę to już masz?".
Sama nie wiem co to oznacza. Czy jeśli jej szybko nie znajdę to do ślubu nie dojdzie? Nikt mi jakoś na to pytanie nie odpowiada.
Ja sama staram się trzymać. Kursuję między rodzicami, a Lubym i remontem. Pomimo, że czasem chciałabym być niewidzialna to z uporem maniaka sprawdzam kolejne oferty i rozsyłam swoje aplikacje. Bo przecież nie może ten stan wiecznie trwać. Nie tak ma być i koniec.

klik jak zwykle humor poprawiam sobie muzyką

p.s. od rana leje deszcz i co chwila przechodzą burze - może stąd ten nastrój...
p.s. 2. a może tak praca w klubie nocnym ;P

13 komentarzy:

  1. oj, widze że rzeczywiście obie mamy czarne humory. Nie pozostaje nic jak tylko wierzyć, że wyjdziemy z tego! Dużo cv już wyslalas?

    OdpowiedzUsuń
  2. setkę przekroczyłam na pewno, lecz dokładnie ile to nie wiem, przestałam liczyć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiedz mi Claro, dużo u Was ofert pracy jest ? Też tak masz, że połowa z tego jest dla studentów bądź emerytów albo osoób z orzeczoną niepełnosprawnością? Ja aż setki raczej nie wysłałam, ale widzę, że lepiej jest jak się dzwoni, bo wtedy raczej od razu na rozmowę zapraszają, z której póki co i tak za wiele nie wychodzi. Ale może Ty możesz pracować w różnych godzinach, więc pewno szybciej coś byś złapała.
    Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko się ułoży - zobaczysz. Tylko powolutku... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a moze po slubie sie cos znajdzie a do tego czasu masz sie cieszyc wolnoscia? a praca w kluubie? hm czemu nie? zawsze cos:) czy nie? wilma

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm ... ułoży się wszystko, jedynie cierpliwość i upór trzeba zebrać, trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spokojnie, wszystko się ułoży, zobaczysz. JAk zwykle nie natychmiast, ale w końcu się ułoży. :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja przytule.. i poskarze sie, ze link nie ejst dostepny w moim kraju... buuuuu:(

    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Może nie rozsyłaj cv tylko od razu na rozmowę idź...? mam nadzieję, że jednak szybko coś znajdziesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomalutku, powolutku a ułoży się, sama zobaczysz. Pozdrawiam i ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz co .. pisze4sz, że rozsyłasz.. a może warto pochodzić po firmach, instytucjach? ja też bardzo długo nie mogłam znaleźć pracy ale kiedy w końcu zaczęłam chodzić, wydeptywać ścieżki ( oczywiście część wysyłałam bo szkół u mnie w mieście jest multum i nie zdołałabym wszyskie przejść) ale do większośći chodziłam i dostałam pracę. Wiesz kontakt osobisty ( choćby Ci nawet powiedzieli, że miejsc nie ma ( ja słyszałam to duzo razy) TO ZAWSZE MOŻESZ JE ZOSTAWIĆ MAJĄ OBOWIĄZEK PRZYJĄĆ TWOJE DOKUMENTY. BUZIACZKI POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI!
    Nicole

    OdpowiedzUsuń
  12. Dłuuuuugo szukałam pracy, i wiem jak strasznie mnie to dobijało,jak bezwartościowo się czułam, tak więc świetnie Cię rozumie.
    Nie napiszę że już zaraz w poniedziałek znajdziesz pracę, że wszystko będzie cudnie.
    Wierzę w twój silny charakter jaki od bardzo dawna pokazujesz na blogu,i wiem że dasz radę zrobić tak, by było dobrze. Duża Buźka ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje samopoczucie łączy się dziś z twoim, Claro...

    OdpowiedzUsuń