wtorek, 1 września 2009

nie ma mnie bo...

nie ma mnie bo:
- mam zakwasy w ramionach - wynik zbicia paru kontaktów i szpachlowania ściany;
- boli mnie ciągle głowa - wynik uderzenia głową w szafkę;
- dziś brak czasu na dłuższy post - maliny na działce chcą zostać zebrane;

Dlatego dziś smakiem tych owoców będę zagryzać moje rozterki. Powinny szybko przejść w zapomnienie :)



10 komentarzy:

  1. Jak się proszą to trzeba zrywać i szamać i niech pomogą na rozterki
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam malinki pychota. Narobiłaś ochoty na to cudeńko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja poproszę porcję, może choć trochę ukoi ból słodycz malin????

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tez mam dzis dzien na maliny... niestety tylko sklepowe;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle dawno mnie tu nie było, żadna nowość. 'Weekendowa koleżanka' ze mnie ('weekendowa' - to i tak spora przesada).
    Mój blog przeczytał ktoś bliski, obecnie najbliższy... jak mógł?... nie znalazł tam czego chciał Ale to było moje i tylko moje... I nie miał prawa.. . A teraz blog wygląda jak wygląda, czyli nie funkcjonuje w ogóle. Niezbyt nadaję sie do pisania bloga, więc pewnie zostanie tak jak jest.
    Jednak miło mi będzie nadal wpadać tu od czasu do czasu i przepraszać za kolejny brak obecności;) Wybacz, że komentarz w całości poświęcony mnie, a nie Tobie. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam.... kocham maliny... no kocham...no...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. mniam mniam... tez bym sie tak chcial pocieszac malinami...;)Wiedżma PlePle

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm...nic nie smakuje tak wspaniale jak maliny zrywane prosto z krzaka...

    OdpowiedzUsuń
  9. mniam, mniam :))) Migdałowa

    OdpowiedzUsuń