nie ma mnie bo:
- mam zakwasy w ramionach - wynik zbicia paru kontaktów i szpachlowania ściany;
- boli mnie ciągle głowa - wynik uderzenia głową w szafkę;
- dziś brak czasu na dłuższy post - maliny na działce chcą zostać zebrane;
Dlatego dziś smakiem tych owoców będę zagryzać moje rozterki. Powinny szybko przejść w zapomnienie :)

Mniam...;-)))
OdpowiedzUsuńPersefora
Jak się proszą to trzeba zrywać i szamać i niech pomogą na rozterki
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mniam malinki pychota. Narobiłaś ochoty na to cudeńko :)))
OdpowiedzUsuńTo ja poproszę porcję, może choć trochę ukoi ból słodycz malin????
OdpowiedzUsuńja tez mam dzis dzien na maliny... niestety tylko sklepowe;-)
OdpowiedzUsuńJak zwykle dawno mnie tu nie było, żadna nowość. 'Weekendowa koleżanka' ze mnie ('weekendowa' - to i tak spora przesada).
OdpowiedzUsuńMój blog przeczytał ktoś bliski, obecnie najbliższy... jak mógł?... nie znalazł tam czego chciał Ale to było moje i tylko moje... I nie miał prawa.. . A teraz blog wygląda jak wygląda, czyli nie funkcjonuje w ogóle. Niezbyt nadaję sie do pisania bloga, więc pewnie zostanie tak jak jest.
Jednak miło mi będzie nadal wpadać tu od czasu do czasu i przepraszać za kolejny brak obecności;) Wybacz, że komentarz w całości poświęcony mnie, a nie Tobie. Pozdrawiam serdecznie:)
Mniam.... kocham maliny... no kocham...no...:)
OdpowiedzUsuńmniam mniam... tez bym sie tak chcial pocieszac malinami...;)Wiedżma PlePle
OdpowiedzUsuńMmmm...nic nie smakuje tak wspaniale jak maliny zrywane prosto z krzaka...
OdpowiedzUsuńmniam, mniam :))) Migdałowa
OdpowiedzUsuń