Za pięć miesięcy mój ślub. O czym teraz rozmawiam z Lubym? Nie rozmawiam, bo rozmową nie da się tego nazwać. Ciągłe kłótnie, żale, pretensje w głosie. Nie pamiętam już kiedy się zaczęł, albo też kiedy zaczęły mi aż tak przeszkadzać.
Czasem widzę, że się stara. Przytula, robi herbatę, całuje moje włosy - w takich chwilach głupieje, nie wiem co się dzieje, więc na wszelki wypadek obrastam w kolce.
Gdy ja nie mam sił na nic innego jak na płacz, on staje się zajęty, zaspany....
Dziś z przerażeniem zauważyłam, że przestałam o siebie dbać.
Jutro jadę do rodziców, wiem, że tam nie będzie lepiej z moją psychiką przy ich kłótniach, ale chociaż otoczenie zmienię - na dwa dni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
miłego weekendu ;) może się uda odpocząć ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam.
Ciężka sprawa, nie wiem co mogę napisac żeby polepszyc ci humor... mogę mieć tylko nadzieję że odpoczniesz u rodziców,i po powrocie zacznie się lepiej ukladać. Póki co ściskam mocno
OdpowiedzUsuńAle co jest powodem tych kłótni? Przecież wszystko da się zrobić na spokojnie!
OdpowiedzUsuńPersefora
wydaje mi się kochana, ze zbyt wiele sie wokół Ciebie teraz dzieje-jakieś stresy, nerwóka od kilku tygodni,kłopoty-to wszystko sie kumuluje,czałowiek nie wytrzymuje, a stąd już krótka droga do nieporozumień...może faktycznie odwiedź rodzicó, odpocznij, nabierz sił....trzymam kicuki, życzę powodzenia :))))Migdałowa
OdpowiedzUsuń