sobota, 18 lipca 2009

wstaje nowy dzień


Dziś pomimi wszystko łzy w oczach miałam, bo nagle się zamyśliłam i moje ukochane dzieci "miałam przed oczyma". Wierzę, że mnie zapomniały i że nie tęsknią. Ja potrzebuje czasu by się uwolnić od uczuć, które wciąż we mnie tkwią.

Tata dziś się starał być w dobrym humorze. Śmiał się ze mnie, że tak bardzo do pracy iść. "Dziecko jeszcze się napracujesz" - tak mi powiedział. Upokajał mnie, że na razie pieniądze ma i mi pomoże, obiecał zrobić łazienkę i dać na okna. Tak więc remont niedługo będzie skończony, a ja wreszcie będę miała z Lubym swój kont :)

Dziewczyny, czy też BABY :))) czy Wy wiecie jak ja Was mocno uwielbiam :)

a to na poprawę humoru, sobie i innym

i jeszcze zdjęcie z mojej na zawsze miejscowości, za którą teśknię. Ja tam jeszcze pojadę :)






7 komentarzy:

  1. Ja chcę zawsze takie posty tu czytać!!! Wierzyłam, że w końcu zwyciężysz nad czarnymi myślami :))

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, ze pojedziesz!! Uwielbiam Urszule... moglabym sluchac i sluchac... przytulam mocno Justynko:**

    OdpowiedzUsuń
  3. to wspaniale, ze będziecie mieli własne miejsce na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  4. To wspaniale, że wracasz do siebie :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. super!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że optymizm się przebija i już tak wiele smutku nie ma. Dobrze, że małymi kroczkami wracasz do siebie - tak trzynać
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie smuć się bo nie warto. Nie płacz bo też nie warto. Pracy nie masz ale nim się obejrzysz a oferta się zjawi. Będzie dobrze, tylko uwierz w siebie. Pozdrowionka i uściski :-)

    OdpowiedzUsuń