Tylko mi jakoś sił brak do opisywania tego wszystkiego.
Piec gazowy nam padł - do wody i ogrzewania. Pieniędzy brak, dlatego prawdopodobieństwo, że ten remont szybko się skończy baaaardzo zmalało :(
co w mej szalonej głowie siedzi? nikt nie wiem, nikt nie zgadnie :)
Niestety u nas też piecyk gazowy siadł. Naprawa kosztowała 400 zł :-( Brrr ...
OdpowiedzUsuńMożna mieć dość i wcalę się nie dziwię, że Ty masz ...
my musimy kupić nowy, bo stary nie da się naprawić. na używane nie ma gwarancji, a nowe kosztują około 3500 zł!!!
OdpowiedzUsuńoj, te pieniądze, u nas kasa też opustoszała;( ale może na styk nam wystarczy...
OdpowiedzUsuńNiby pieniądze szczęścia nie daja, ale jak ułatwiaja życie... echhh losie, losie
OdpowiedzUsuńmoże się zbierzymy i jakąś maszynkę do robienia pieniedzy skonstruujemy? Migdałowa
OdpowiedzUsuńJa jestem z pomysłem Migdałowej;-)
OdpowiedzUsuńPersefora
Clara, chodź do mnie i popatrz w moje rachunki! Mam więcej wydatków niż pieniędzy, budowę w samym środku i kupę rat groźnie patrzących na mnie zza rogu. Chyba podpiszę się pod pomysłem Migdałowej ;P Pozdrawiam cię, kochana, nie łam się jakoś wszystkie damy sobie radę - lepiej, gorze, ale damy, zobaczysz. Buziak cieplutki.
OdpowiedzUsuń